Morihei Ueshiba devoted his life to the training of martial arts. In his youth he was awarded master degrees of many schools, however non of the systems he studied met his expectations. Morihei searched for the efficient method of defending oneself against multiple attackers. Simultaneously he was wondering what the true purpose for perfecting yourself in martial arts is.
Coming up with the answer took many years of hard and intense work. Also encountering many outstanding men did not remain meaningless. Among them were Sokaku Takeda, one of the fines instructors of martial arts of his time and Onisaburo Deguchi, a religious leader. Both of them played for Morihei a role of a teacher and a mentor, profoundly influencing his world view.
As the result Morihei, taking advantage of his wide konwlegde and diverse experiences, established his own system of self-defence, which he called aikido. He concluded that gaining the ability of hurting other people is not the goal of martial arts training. One must practice in such way, so that nobody is harmed and the final prize for the time devoted for exerciese is your own self-perfection.
Hirokazu Kobayashi trenował aikido u Moriheia Ueshiby w późniejszym okresie jego nauczania. Po śmierci mistrza Hirokazu udał się w podróż po świecie, aby przekazywać zdobytą wiedzę. Wiele seminariów prowadził w Europie, gdzie znalazł swojego najlepszego ucznia i obecnego kontynuatora - Giampietro Savegnago.
Aikido prezentowane przez Hirokazu różni się w wielu aspektach od tradycyjnego sposobu ćwiczenia. Rozwinął on i udoskonalił koncepcje wprowadzone przez Moriheia pod koniec życia. Polegają one na wykorzystaniu meguri - wirowych ruchów całkowicie rozluźnionych nadgarstków i przedramion oraz na precyzyjnej i permanentnej kontroli linii centralnej.
Bardzo dużą uwagę Hirokazu zwracał na regularny i intersywny trening z bronią. Uważał, że umiejętność posługiwania się jo znacząco zwiększa umiejętność właściwego poruszania się - tai sabaki oraz dokładnej oceny dystansu. Z drugiej strony osiągnięcie mistrzowskiego poziomu walki bokenem zapewnia doskonałe wyczucie czasu. Obie te umiejętości są niezbędne dla skutecznego praktykowania sztuk walki.
Nie tylko niezwykłe umiejętności Hirokazu, ale także jego sposób bycia, gromadził na seminariach setki uczniów z całego świata. Był zawsze uśmiechnięty i zrelaksowany, a jednoczeście bardzo elegancki. Do dzisiaj wielu próbuje naśladować taki sposób trenowania sztuk walki.
Koichi Tohei wiele chorował jako dziecko. Z tego powodu ojciec zapisał go na zajęcia judo, aby wzmocnić jego organizm. Koichi intensywnie ćwiczył, jednak gdy miał udać się na studia uniwersyteckie zachorował na zapalenie opłucnej . Istruktor wymusił na nim zaprzestanie treningu na okres jednego roku. Koichi nie mógł pogodzić się z niemożliwością dalszego wzmacniania swojego ciała, więc jego uwaga zwróciła się na rozwijanie ducha i umysłu. Rozpoczął medytacje zen oraz ćwiczenia misogi.
Powrót do treningów nie był łatwy. Zdobywszy nowe doświadczenia Koichi stwierdził, że judo nie zapewni mu pełnego rozwoju. Posiadając list polecający od swojego trenera udał się do Moriheia Ueshiby, aby nauczyć się nowego podejścia do sztuk walki. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Morihei przywiązywał równie dużą wagę do ćwiczeń fizycznych, praktyk duchowych i pracy nad intelektem. Koichi pozostał wiernym uczniem przez całe jego życie.
Po śmierci mistrza Koichi udał się do Stanów Zjednoczonych, gdzie założył szkołę propagującą naucznie Moriheia. Sposób praktykowania, który przekazał Koichi nazywa się Shin Shin Toitsu Aikido, co oznacza aikido jednoczące ciało i ducha, popularnie zwany także Ki Aikido. Podobnie jak w chińskiej sztuce Tai Chi, Koichi skierował swoją uwagę bardziej na kwestie doskonalenia ducha. Zgodnie z jego koncepcją należy wyćwiczyć umysł tak, aby kontrolować własne ciało, zamiast poddawać się nałogom, złym nawykom i słabościom.
Giampietro Savegnago poświęcił swoją młodość na podróże po Europie, a później także do Japonii, podążając śladami Hirokazu Kobayashi. Mistrz prowadził setki seminarów w wielu krajach, a Savegnago podążał za nim jak cień. W ten sposób przez dziesiątki lat zdobył całą wiedzę swojego nauczyciela, stając się jego najlepszym uczniem.
Cechą charakterystyczną Savegnago jest jego skłonność do zachowań ekstremalnych. Zgodnie z jego sposobem myślenia należy wejść na najwyższą górę, zanurkować na największą głębokość czy rozpędzić się do największej prędkości. W tych tendencjach należy doszukiwać się przyczyn wypadku z 2000 roku, w wyniku którego Savegnago stracił nogę poniżej kolana. Lekarze przewidywali, że pięć lat zajmie adaptacja protezy i odzyskanie zdolności chodzenia. Jednak na przekór diagnozom po pół roku powrócił do regularnych treningów. To nie jedyny przykład przekraczania granic możliwości ludzkiego organizmu. W 2009 zachorował na ciężką chorobę nowotworową. Przyjął osiem chemioterapii w dawce, która powinna przykuć człowieka do wózka inwalidzkiego . Ponadto jakiekolwiek zakażenie bakteryjne doprowadziłoby do śmierci. Takie zagrożenia nie przeszkodziły mu przyjachać do Polski i przeprowadzenia seminarium.
Pomimo wielu problemów zdrowotnych Savegnago jest zawsze radosny i pełen energii w takiej ilości, że inspruje i zachęca do ciężkiej pracy tysiące swoich uczniów na całym świecie.
Jacek Wysocki od dziecka interesował się sztukami walki. Próbował wszystkiego i poświęcał na treningi bardzo dużo czasu. Ćwiczył karate, kung fu, aikido oraz wietnamskie systemy samoobrony. Na przełomie lat 70 i 80, kiedy założył własną szkołę, zapraszał do Polski wielu zagranicznych mistrzów. Do czasu aż spotkał Giampietro Savegnago. Trenując z nim Wysocki stwierdził, że pomimo ogromnych ilości czasu spędzonych na doskonaleniu się w różnych systemach walki w konfrontacji z Savegnago jest całkowicie bezbronny.
Dzięki swojemu zmysłowi do podejmowania trafnych decyzji Wysocki natychmiast zrezygnował ze wszystkich innych treningów. Został uczniem Savegnago, dzięki czemu dziś jest najwybitniejszym mistrzem aikido w Polsce. Pełni funkcję dyrektora technicznego Polskiej Unii Aikido - jednego z największych klubów sztuk walki na świecie. Prowadzi seminaria w całej Polsce oraz w kilku ośrodkach za granicą. Dwa razy w roku prowadzi staże w Warszawie.
Jacek Wysocki współpracuje także z wybitnymi mistrzami innych sztuk walki. Należą do nich Silvano Piero Rovigatti reprezentujący styl goju ryu jujitsu oraz Antonio Garcia nauczający hakko denshin ryu jujutsu. Dzięki tym znajomościom uczniowie Jacka Wysockiego mają możliwość uczestniczenia w seminariach i obozach, na których treningi są zróżnicowane i obejmują szeroki zakres materiału wykładany przez najlepszych specjalistów.
Wiesław Chmieliński
Wiesław Chmieliński jako nastolatek chciał trenować aikido. Jednak w latach 70 nie było żadnej sekcji tej sztuki walki w Warszawie. Jako substytut wybrał klub TKKF-ANIN, w którym od roku 1974 ćwiczył judo. Dopiero wyjazd do Szczecina na studia w szkole morskiej umożliwił mu realizację swoich marzeń. Niezwłocznie zapisał na zajęcia aikido do Jacka Wysockiego.
Po ukończeniu studiów i uzyskaniu dyplomu oficera nawigatora II klasy rozpoczął pracę na okrętach rybackich. Opłynął cały świat, a w przerwach między rejsami uczył się sztuk walki. W 1986 roku otrzymał propozyję pracy w Biurze Ochronu Rządu, więc zrezygnował z pływania. Kolejnym etapem jego kariery było objęcie stanowiska komendanta straży miejskiej w Grudziądzu. W tym miejscu w 1992 roku otrzorzył także swoją pierwszą sekcję aikido, którą nazwał SSAK (Stowarzyszenie Sympatyków Aikido Kobayashi). W 1999 roku podjął decyzję o powrocie do rodzinnego miasta i przeniesieniu sekcji pod nową nazwą WOMA (Warszawski Ośrodek Metodyki Aikido).
Aikido nauczane przez Wiesława Chmielińskiego jest wyjątkowo skuteczne, ponieważ pracując wiele lat w służbach bezpieczeństwa niejednokrotnie organizował oraz brał udział w akcjach interwencyjnych. Z tego powodu bardzo dobrze zna realia walki na ulicy i potrafi prawidłowo ocenić, które rozwiązania będą optymalne w konkretnych sytuacjach.
Wiesław Chmieliński brał udział w tworzeniu polskich produkcjach filmowych. W ekranizacji "Zemsty" Aleksandra Fredry pracował jako kaskader, a w "Wiedźminie" wcielił się w rolę Nohorna oraz trenował aktorów. Układał także sceny walki do sztuk teatralnych. W Teatrze Narodowym pracował przy "Tangu" Sławomira Mrożka oraz przy "Księżniczce na opak wywróconej", natomiast w Och-Teatrze Krystyny Jandy przy sztuce "Wassa Żeleznowa".